piątek, 1 września 2017

Listy na wyczerpanym papierze - Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora (zebrała Magda Umer)



Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora byli parą naprawdę niecodzienną. Taką, jakich wtedy bywało raczej mało. Ich historia trwała dwa lata. Palące ich uczucie zaiskrzyło 1 lutego 1964 roku, by w roku 1966 wypalić się i prawie nieodwracalnie zgasnąć... 



Gdy los splótł ich ścieżki Agnieszka była 28 - letnią rozwódką z bagażem doświadczeń, a Jeremi miał córkę, drugą żonę i małego synka. Swoją relacją skrzywdzili zapewne nie jedną osobę, ale zdawali się nie zwracać na to w ogóle uwagi. Liczyły się dla nich tylko te momenty, w których mogli być blisko siebie. Nie koniecznie fizycznie - lecz mentalnie. Na papierze...


Jeremi był starszy od Agnieszki o 21 lat. Ich uczucie, jak by się mogło wydawać, nigdy nie powinno zaistnieć. A jednak!
Poznali się ,,przypadkiem"...chociaż ja w takowe nie wierzę. Jeremi zafascynował się postacią młodej pisarki. Ona, początkowo niechętna i sceptycznie nastawiona do jego perlistych deklaracji przywiązania, zaczęła się na niego otwierać. Tak właśnie powstały podwaliny dla jednej z najbardziej wyjątkowych książek jakie było mi dane w życiu przeczytać...


,,Listy na wyczerpanym papierze" to naprawdę spora dawka emocji. Emocji tak bardzo ludzkich...miłości, tęsknoty. To korespondencja dwóch pokrewnych dusz, które bardzo chciały być przy sobie i oddychać wspólnym powietrzem...


Epistoły tych dwojga ludzi to literatura po prostu piękna. To dawka poezji w jej najznamienitszej postaci. To miłość, która przewija się przez stronice wydanej pozycji.


Muszę się niestety powtórzyć, ale tak jak w przypadku publikacji ,,Najlepiej w życiu ma Twój kot" bardzo żałuję, że dzisiaj nie pisuje się już papierowych listów. Moja dusza od zawsze wybiega raczej wstecz, niżeli w przyszłość, lękam się więc jak nasza komunikacja będzie wyglądać za kilka, kilkanaście lat. Technologia jest potrzebna, owszem...ale uważam, że im bardziej zanurzamy się w świat elektroniki i mobilnych gadżetów, tym bardziej tracimy siebie. ,,Takie czasy", powiecie. A ja odpowiem, że czasy zawsze są takie same. To ludzie się zmieniają. Z minuty na minutę. Wszystkie nowości, wynalazki...i niestety wojny powstały z inwencji człowieka. To niezaprzeczalny dowód na to, że to właśnie istota ludzka, a nie ,,czas" wpływa na losy dziejów tego świata. Upływający czas sam z siebie nic by nie zdziałał...

Osiecka i Przybora także się zmienili. Ich uczucia nie były z każdym dniem takie same...tak jak i oni. Myślę jednak, że naprawdę powinniśmy brać z nich przykład. Powinniśmy nauczyć się wyrażać i ubierać w słowa nasze uczucia tak jak robili to oni. Powinno interesować nas to, by ta druga osoba dbała o swoje uszy, obdarowywać się nawzajem...czy to uśmiechem, czy drobnym podarkiem, napisać czasem jak bardzo za kimś tęsknimy. Bo takie małe gesty, drobne słowa... czynią życie piękniejszym. Czynią głębszymi nasze wszelakie relacje...tak, jak niesamowicie umocniły uczucie Agnieszki i Jeremiego. 

,,Listy na wyczerpanym papierze" nie są standardową książką. To pozycja, którą się dawkuje. To ogromna porcja miłości, którą od nadmiaru można się zachłysnąć. Ja się nimi zachwyciłam. I pewnie zrobię to jeszcze nie raz, nie dwa. Ale zachęcam do tego również Ciebie. Dokładnie Ciebie mam tutaj na myśli! 
Zebrane przez Magdę Umer listy nauczyły mnie, że miłość to nie tylko obecność. Miłość to przede wszystkim słowa, konwersacje, wymiana poglądów. To trwanie przy kimś na dobre i złe, nawet, gdy się z nim nie zgadzamy i gdy wymaga to poświęcenia. Bo to właśnie słowa, budulec relacji, są podstawą stałego związku. 
Oczekiwałam od tej książki fali wzruszeń. Pięknej poezji, tekstów ubóstwianych przeze mnie piosenek. A dostałam o wiele, wiele więcej! Ty też możesz! Musisz tę pozycję tylko otworzyć...



Tytuł : Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze
Autor : Magda Umer
Wydawnictwo : Agora
Data wydania : 2010
Liczba stron : 216


19 komentarzy:

  1. Faktycznie miłość w tak pięknym wydaniu aż prosi się żeby po nią sięgnąć. Kilka lat temu ludzie mieli inne podejście do miłości i było to o wiele piękniejsze uczucie niż w obecnych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam okazję już jakiś czas temu zapoznać się z niektórymi fragmentami tych listów, ale to wystarczyło, żebym poczuła się oczarowana. Muszę koniecznie kupić albo chociaż wypożyczyć tę książkę, żeby mieć wreszcie obraz całości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś podobna do mojej koleżanki, ona pisze listy. Myślę, że kiedyś listy to był jedyny możliwy sposób na komunikację, a czasy się zmieniły. Teraz są maile i komunikatory, więc ludzie nie czują potrzeby pisania listów. A jednak jest to forma komunikacji, która nie jest aż tak piękna, oryginalna, wyjątkowa.
    Pozycja tu przedstawiona wydaje się być arcyciekawa z mojego punktu widzenia. :)
    https://pokazswepiekno.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy wpis, będę tu wracać

    OdpowiedzUsuń
  5. W dzisiejszych czasach papierowe listy również się wysyła - robi to co prawda garstka ludzi, do których szczęśliwie się zaliczam, ale tym bardziej czyni to listy czymś wyjątkowym. Uwielbiam je czytać, zarówno te napisane przez bliskich przyjaciół, jak i te stworzone przez pisarzy czy artystów zgromadzone w takich właśnie pozycjach. Prędzej czy później na pewno trafi w moje ręce.

    duch lasu

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż zainteresowałam się tą książką, a nie jest to coś, co zazwyczaj sobie czytuje, jednak zaciekawiłaś mnie naprawdę.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Tori Czyta

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam teksty zarówno Osieckiej, jak i Przybory, więc zapisuję to pozycję obowiązkowo na swoją listę :) Czasem warto się oderwać na chwilę od kryminałów dla takiej pięknej literatury!
    www.ostatni-akapit.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super recenzja <3 Również zgadzam się, co do papierowych listów, po kilku - kilkunastu, a tym bardziej kilkudziesięciu latach mają one swój sentyment...

    Pozdrawiam,
    Bookomaniaczka :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej parze. Czytając Twój wpis doszłam do wniosku, że my - ludzie 21 wieku, raczej już nie przeżyjemy takiego prawdziwego uczucia. Przynajmniej nie wszyscy. I to mnie smuci. Bo każdy chciałby mieć taką jedyną, niepowtarzalną i płomienną miłość :/
    Brakuje mi pisania prawdziwych listów. Taka przyjemność, gdy w skrzynce znajdujesz zapisany papier, znaczek trafia do klasera, a zapisana przez kogoś dla nas ważnego kartka trafia do segregatora albo szuflady, gotowa aby w każdej chwili móc do niej wrócić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. O jej aż mi się przypomniała moja miłość z kolonii. Mialam wtedy 14, a może 15 lat. Poznaliśmy sie na kolonii i jakoś tak zaiskrzyło. Po powrocie do domu pisaliśmy do siebie listy. Nie mieliśmy swoich telefonów. Z czasem się skończyło, zamilkło. Chyba z mojej strony zerwał się kontakt. Po latach znaleźliśmy się na fb, ale każde z nas ma j7z swoje życie, swoje rodziny

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne słowa, po tych kilku próbkach mam ochotę sięgnąć po więcej... Świat poszedł do przodu, ludzie się zmienili, to normalna rzecz. Wierzę jednak, że nadal potrafią tak gorąco kochać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Osiecka. Fajnie że mieliśmy taką kobietę w polskiej kulturze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam się, że jestem całkowicie nie w temacie - nie znam ani tej pary, ani autorki, ani co dziwne nigdy nie widziałam książki. Mimo, iż nie jestem takim sentymentalistą, który uwielbia listy to ta pozycja wydaje się ciekawa i napisana pięknym językiem. Przyznam jednak, że do takich pozycji muszę mieć nastrój. Inaczej (prawie zawsze) mi się nie podobają.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, już dawno miałam się zabrać za czytanie tych listów <3 Bardzo dobra recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale, że ktoś recenzuje takie piękne książki :) Przyznam, że sama rzadko sięgam po ten typ literatury ;)

    Pozdrawiam, Magda
    https://booksbymags.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham. Uwielbiam. Osiecka gra mi w duszy od dawna. Do spółki z Jeremi zagrali mi w niezwykły sposób. Ta książka porusza wszystkie struny w duszy, budzi motylki w żołądku, a przede wszystkim uzmysławia, jak trudna bywa miłość, jak trudne bywają osobowości.
    Osiecka zajmuje kawałek regału u mnie, a "Listy..." stoją na pierwszej pozycji! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz po urlopie przybiegnie do mnie Szymborska :) W sensie Listy :)

      Usuń
  17. Muszę przyznać, że nie czytam często takich książek i nie mam za bardzo ochoty po nią sięgać, ale fajnie, że Tobie się spodobała :) Świetna recenzja, pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też bardzo żałuję, że pisanie listów wyszło z mody. :-( Za to bardzo lubię je czytać w formie książek, także czuję się zainteresowana tą książką. :-) Mam nadzieję, że ludzie jeszcze potrafią tak wyrażać swoje uczuć, bo to ekstra, choć do tej pory jeszcze tego nigdzie nie spotkałam niestety. :-P

    OdpowiedzUsuń

Może to właśnie Twój komentarz okaże się dla mnie największą inspiracją?

Dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej! Powłóczmy się razem!