troszkę o włóczykijce

 Nazywa się B. Potocznie włóczykijka. Jej imię składa się z dziewięciu liter, ale jeżeli już ktoś używa jego pełnej formy, oznacza to, iż coś przeskrobała.
W czerwcu stuknęło jej 21 wiosen. Jest osobą, która mocno stąpa po ziemi. Jednocześnie z głową w chmurach. Tak, to możliwe...

 Za literaturą wprost przepada. Ba,wręcz ją ubóstwia! W każdej postaci. Czyta kiedy tylko może, chociaż - przyzna szczerze - wymaga to sprzyjających warunków. Bo przez wrodzone roztrzepanie skupić jej się ciężko. Jej pamięć nie działa tak jak powinna, gdyż zapamiętuje wiele mało znaczących chwil,faktów i detali, jak na przykład data zakupu najulubieńszego kapelusza lub co dostała w prezencie na czwarte urodziny. Nie zapamiętuje natomiast tego, co pamiętać powinna, lub pamiętać chce.

 Czyta od kiedy sięga pamięcią. Czytaj-od dawno, dawno temu. Wszystko co się nawinie. Wiele książek zaczyna, ale już nie wszystkie kończy. Pragnie napisać własną powieść, ale po wielu próbach i koncepcji zmianach,na dedykacji zawsze zaczyna i kończy...

 Od 2016 roku studiuje na najstarszej uczelni w naszym kraju. Aktualnie mieszka w stolicy Górnego Śląska, lecz kto wie, dokąd opatrzność ją pokieruje. Od października, w celach edukacyjnych, wybywa do Krakowa na większą część tygodnia. Ma też drugi dom w małej,beskidzkiej wiosce na południu naszej ojczyzny. Najchętniej rzuciłaby wszystko,uciekła z miasta i zaszyła się tam na całą wieczność...tam albo w Narnii.

 W szeroko pojętej przyszłości chciałaby....pisać! Nic bowiem tak bardzo nie dodaje jej skrzydeł. Tak, nawet Redbull. W dzieciństwie pragnęła być leśniczym, bo uważała, że do szczęścia są jej potrzebne trzy rzeczy : las, domek w jego środku i święty spokój. Aktualnie jest człowiekiem szczęśliwym, bo wie, że szczęście to wybór. I zależy tylko od niej samej. Dlatego nie jest w stanie zrobić czegokolwiek wbrew sobie. Jest jeszcze jednak wiele celów, do których dąży. Prawdziwie spełniona poczuje się bowiem w momencie, w którym zobaczy pierwszy, szczery i bezzębny uśmiech na twarzy swojego niebieskookiego dziecięcia. Od najmłodszych lat nie marzy wszakże o niczym innym jak o wychowywaniu szczęśliwych, młodych ludzi.

 Lubi małe rzeczy. Jak dziecko potrafi cieszyć się z drobnych detali. Książki od dziecka są jej najlepszymi przyjaciółmi. Altowiolistka i zwariowana adeptka sztuki. Psychofanka muzyki okresu romantyzmu i XX wieku. Zwłaszcza twórczości Karola Szymanowskiego. Chłonie historię jak gleba deszcz. Przepada za dobrą kuchnią,zwłaszcza babciną. I za włóczęgostwem,przed siebie,bez celu. Rozkochana w sypanych herbatach wszelkiego rodzaju,które spija hektolitrami. Amatorsko fotografuje i pisze opowiadania. Marzy o samotnej podróży dookoła świata. Lubi twórczość Tolkiena, literaturę piękną z Anglii, powieści historyczne i Jeżycjadę. Nie lubi rodu Freyów, e-booków, Karoliny Bingley i szmatławców o wampirach i Greyach, na które nie warto tracić cennego czasu. W dzieciństwie chciała być ruda,jak jej ówczesne autorytety-Pippi Pończoszanka i Ania Shirley. Lecz z dbałości o włosy woli ich nie farbować. Marzy o domowej bibliotece od podłogi do sufitu. Uwielbia wąchać książki i kartkować je podczas czytania. Prywatnie przyszła żona włóczykija z Doliny Muminków, w której to chciałaby zamieszkać na starość. Daleko jej do realistki. Nie lubi utartych i stereotypowych recenzji. Dlatego jej są po prostu inne. Swojskie. Nie lubi wyróżniać się z tłumu. A! No i wielbi marcepan!




1 komentarz:

  1. Beniu, widze ze mamy pewne genialne wspolne marzenie... oczywiscie chodzi o podroz dookola swiata :D z przerwami na plaze i ksiazke! /// faktfaktem.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

Może to właśnie Twój komentarz okaże się dla mnie największą inspiracją?

Dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej! Powłóczmy się razem!