czwartek, 24 sierpnia 2017

Proza życia...czyli o moich ulubionych piosenkach z tekstem Agnieszki Osieckiej


Agnieszka Osiecka, jak wiadomo nie od dziś, była postacią naprawdę wybitną. Ja sama darzę ja ogromnym podziwem i niepohamowanym sentymentem!
Nikt chyba nie potrafił pisać tekstów piosenek tak dobrze jak ona! Napisała ich ogrom, a każdy porusza inny problem. Nie wiadomo, czy to przez jej zawirowania życiowe, czy po prostu przez wrodzoną, niezwykłą wrażliwość. Piosenki z jej tekstami nadają się po prostu na każdą okazję! Na gorszy czy lepszy dzień. Na wiosnę, lato, jesień czy zimę. Na problemy i na beztroskę. Na co dzień....

Ja sama z piosenkami Osieckiej obcuję bardzo wiele, chciałam więc stworzyć zestawienie moich ulubionych piosenek z jej niepowtarzalnymi tekstami. I tutaj pojawił się problem! Najpierw chciałam wybrać 5 piosenek. Potem stwierdziłam, że jednak wybiorę ich 10. W ostateczności jednak stwierdziłam, że 10 to za mało i w moim zestawieniu uplasowało się piosenek aż 13!

Są to piosenki zapewne dobrze wam znane, chociaż czasem może nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego, kto tak, a nie inaczej połączył w kaskady emocji te piękne słowa! 

Oto i one : 


Na deszczowy dzień... 

Trzeba mi wielkiej wody,  tej dobrej i tej złej. 
Na wszystkie moje pogody,  niepogody duszy mej - 
trzeba mi wielkiej drogi wśród wiecznie młodych bzów... 
Na wszystkie moje złe bogi niebogi z moich snów. 

Oceanów mrukliwych 
i strumieni życzliwych, 
czarnych głębin niepewnych 
i opowieści rzewnych... 
Drogi białosrebrzystej, 
dróżki nieuroczystej, 
piachów siebie niepewnych 
i ptasich rozmów śpiewnych... 

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź, 
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności 
i gdzie muzyka gra, muzyka gra. 
...nie daj mi, Boże, broń Boże, skosztować 
tak zwanej życiowej mądrości, 
dopóki życie trwa, 
póki życie trwa.

Trzeba mi wielkiej wody,  tej dobrej i tej złej. 
Na wszystkie moje pogody, niepogody duszy mej - 
trzeba mi wielkiej psoty, trzeba mi psoty, hej... 
Na wszystkie moje tęsknoty, 
ochoty duszy mej. 

Wielkich wypraw pod Kraków, 
długich rozmów rodaków, 
wysokonogich lasów 
i bardzo dużo czasu. 

I tylko taką mnie ścieżką poprowadź, 
gdzie śmieją się śmiechy w ciemności 
i gdzie muzyka gra, muzyka gra. 
...nie daj mi, Boże, broń Boże, skosztować 
tak zwanej życiowej mądrości, 
dopóki życie trwa, 
póki życie trwa. 



Na letni dzień w górach... 

A ta szosa asfaltowa,
a ta droga siwa,
jarzębina rubinowa
smutnie głową kiwa.
Nocą słychać nad tą drogą
jarzębin rozpacze
i nikt nie wie, kto do kogo, 
kto do kogo płacze.

Jarzębino, jarzębino, lato było stare.
Jarzębino, jarzębino, popatrz na zegarek.
Czas uciekać musi, żeby księżyc krążył,
czas uciekać musi, żeby księżyc krążył,
żeby rzeki mogły łączyć się z rzekami,
żeby rzeki mogły łączyć się z rzekami,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył
na ważny egzamin.
Jarzębino, jarzębino, nie załamuj tak zielonych rąk!
Jarzębino, jarzębino, to zwyczajnie minął jeden rok!

Po tej szosie asfaltowej,
po tej siwej drodze,
śnieg pohula i odfrunie
znów na jednej nodze.
Znowu pójdą siwą drogą
dziewczyna i chłopak,
i nikt nie wie kto i kogo, 
kto i kogo kocha.



Na dzień po prostu dobry...

Ale szum, ale tłum
Czarna noc, biały rum,
Złote stosy pomarańczy.
Dudni dom dana da
Jak zabawa to zaba...
I wariatka dzisiaj tańczy.

Kto tu wlazł, ten tu Pan?
Jeszcze łyk jeszcze dzban!
I dzieciaków nikt nie niańczy.
Każdy ma na coś chęć,
Bo zabawa jest na pięć,
I wariatka jeszcze tańczy.

Szalona wiruje chusta
Szalone wirują usta
Ot, kaczałka, wariatka, ech
Nie patrzy do lustra
Czerwona na niej sukienka
Czerwona w sercu udręka
Ot, kaczałka, wariatka, ech
Przed losem nie klęka

Wódka już jeży włos.
Ej do bab, ej do kos!
Kto powiedział, że wystarczy?
Jeden już nie chce żyć,
Na ostatek prosi pić,
A wariatka jeszcze tańczy.

Taką to by na stos!
Na co jej durny los?!
Dajcie chłopcy ten kagańczyk!
Warkocz jej płonie już,
Dookoła złoty kurz,
A wariatka jeszcze tańczy.

Szalona wiruje chusta
Szalone wirują usta
Ot, kaczałka, wariatka, ech
Nie patrzy do lustra



Na dzień pełen miłości ...

Na całych jeziorach Ty,
o wszystkich dnia porach Ty.
W marchewce i w naci Ty,
od Mazur do Francji Ty.
Na co dzień,
od święta Ty
I w leśnych zwierzętach Ty.
I w ziołach, i w grzybach
nadzieja, że to chyba Ty.
We wróżbach i w kartach Ty.
Na serio i w żartach Ty.
W sezonie i potem,
przed ptaków odlotem,
na wielka tęsknotę Ty,
zawsze Ty.

A w kącie kto stoi ? Ja.
Kto się niepokoi ? Ja.
W kuchennym lufciku ja.
W paskudnym wierszyku ja.
A rozum kto traci ? Ja.
Kto łzą się bławaci ? Ja.
I kto czeka z pieczenią mazurską jesienią ? Ja.
Zielono od marzeń mych.
Na kładce i w barze, my.
Do pary, nie w parze,
bezsenni żeglarze.
Na całych jeziorach my,
jednak my.




...ale też na taki, w którym nie chcemy o niej słyszeć...

Że ty nie dla mnie jesteś ani ja dla ciebie.
że nie możemy rankiem gadać trzy po trzy,
że wspólnej gwiazdy próżno szukać nam na niebie,
że między ludźmi nie powiemy sobie „ty”.
że nie pójdziemy, tak zwyczajnie, gdzieś tam w gości,
że nic, co nasze, nie jest nasze, nawet my –
dlatego nie mów mi,
dlatego nie mów mi,
dlatego nie mów mi
o miłości!

Że to straszne, kiedy idziesz z tamtą panią,
i to nie dziwne, że ja innych chłopców znam,
że nie poradzi na to diabeł ani anioł,
że każdy z nas ma własny los, oddzielny plan,
no i że trudno kochać mocniej, kochać prościej,
tak pięknie kochać, jak kochamy ja i pan –
dlatego nie pisz mi,
dlatego nie pisz mi,
dlatego nie pisz mi
o miłości!

Że spotykamy się przypadkiem, przy niedzieli,
i że mówimy byle jak i byle co,
że każde słowo zamiast łączyć, to nas dzieli,
że złą podróżą jest bez ciebie każda noc,
że więcej smutku z siebie mamy niż radości,
że nie pomaga, kiedy mówię „w górę nos”!
dlatego nie mów mi,
dlatego nie mów mi,
dlatego nie mów mi o miłości!



Na dzień nie do końca ,,na serio"... 

Powiedziałam, że do ciebie przyjdę, nie przyszłam. 
Powiedziałam, że za ciebie wyjdę, nie wyszłam. 
Powiedziałam, że nie umiem zdradzić, umiałam. 
Powiedziałam, że się chcę poprawić, nie chciałam. 
Tłumaczyłam, że nie zapominam, no, nie wiem... 
Raz już była przecież taka zima bez ciebie. 
Przysięgałam: "Jesteś całym światem" - niemądrze. 
Obiecałam: "Wrócę tu przed latem" - a skądże... 

Bo ja tak mówiłam żartem. 
Dobry żart jest tynfa wart. 
A ty oczy masz uparte, 
ty budujesz domek z kart. 
Czasem palnę coś w rozmowie, 
żartem snuję jakiś plan, 
a ty zaraz myślisz sobie, 
przywiązujesz się nad stan. 
Ty tak nie znasz się na żartach, 
aż mnie czasem bierze złość, 
ja ci mówię: "Idź do czarta, 
mam po uszy ciebie! Dość!", 
ja ci mówię: "Idź do czarta, 
mam po uszy ciebie! Dość!". 

Powiedziałam, że już nie zadzwonię, dzwoniłam. 
Powiedziałam: "Idź już lepiej do niej" - kręciłam. 
Powiedziałam: "Nic już nie pamiętam..." - a jakże! 
Powiedziałam: "Cóż, nie jestem święta!" - to fakt, że 
okłamałam ciebie tyle razy, mój miły. 
Jakoś na to nie brak mi fantazji i siły. 
Powiedziałam: "Już nie będę czekać" - czekałam... 
Bo czasami chce się do człowieka - ja chciałam! 

Tylko tak mówiłam żartem. 
Dobry żart jest tynfa wart. 
A ty oczy masz uparte, 
ty budujesz domek z kart... 
Raz palnęłam cos w rozmowie, 
tyś się zerwał i w tył zwrot, 
pomyślałeś widać sobie: 
Czas, by zmienić wreszcie port! 
Gdy uskładasz już na bilet, 
okręt zacznie fale pruć, 
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile 
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!", 
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile 
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!". 

Potem powiem, że do ciebie przyjdę, nie przyjdę... 
nie wyjdę... a zdradzę... przesadzę... 
no nie wiem... 
bez ciebie... 
niemądrze... 
a skądże... 

Bo ja tak mówiłam żartem. 
Dobry żart jest tynfa wart. 
A ty oczy masz uparte, 
ty budujesz domek z kart... 
Raz palnęłam coś w rozmowie, 
tyś się zerwał i w tył zwrot, 
pomyślałeś widać sobie: 
Czas, by zmienić wreszcie port! 
Gdy uskładasz już na bilet, 
okręt zacznie fale pruć, 
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile 
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!", 
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile 
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!".



I na taki skrajnie zakręcony... 

Dobrze się pan czuje? 
To świetnie, 
właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok 
jak z marszu. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Moje prawo to jest pańskie lewo. 
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół, 
a ja - rozdarte drzewo. 
Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Ode mnie widać niebo przekrzywione. 
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół. 
Pan kocha swoją żonę. 

Pora wracać, bo papieros zgaśnie. 
Niedługo, proszę pana, będzie rano. 
Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie. 
A robotnicy wstaną. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Migają światła rozmaitych możliwości. 
Pan mówi: basta, pauza, pat. 
I pan mi nie zazdrości. 

Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie. 
Niedługo, pan to czuje, będzie rano. 
Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie. 
A robotnicy wstaną. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Choć gdybym chciała - bym się urządziła. 
Już widzę: pieska, bieska, stół. 
Wystarczy, żebym była mila. 

Pan był także, proszę pana, na zakręcie. 
Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia. 
I pan haruje, proszę pana, jak ten wół. 
A moje życie się kolebie niczym balia. 

Pora wracać, już śpiewają zięby. 
Niedługo, proszę pana, będzie rano. 
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby. 
Nim robotnicy wstaną.



Na dzień spędzony w lesie...

Nim las nim kłos,
nim noc dojrzeje,
ktoś wygra los,
ktoś porzuci nas.
Nasz dom,
nasz ląd zniknie gdzieś,
odpłynie w dal biała wieś,
będziemy snem, zorzą zórz,
morskim dnem i gwiazdą.
Pokochaj mnie z całych sił,
pokochaj mnie na sto lat.
Pokochaj mnie, jakbyś był
tak młody, jak był dawniej świat.

Już zielenieje sad po burzy,
nim roztopimy się w podróży.
Ty kochaj mnie od nocy, do nocy,
aż po noc.

Nim kłos, nim las,
nim noc dojrzeje,
masz jeszcze czas,
by pokochać mnie.
Bo jak to jest,
jak to tak,
że więdnie bez, cichnie ptak,
zegary tak śpieszą się,
gasną dnie i noce.

Pokochaj mnie, lesie mój,
kochajcie mnie, ranne mgły,
darujcie mi biały strój,
tak mało już nocy i dni.

Znów zielenieje sad po burzy,
nim roztopimy się w podróży,
ty kochaj mnie od nocy, do nocy,
aż po noc.




... albo w doskwierającej samotności

Tej dziewczynie, która czyta list wyblakły, 
tej kobiecie która milczy cały dzień, 
tej co stawia w noc bezsenną złe pasjanse, 
i ozdabia nadziejami ciemną sień. 

Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem, 
niech się rzeka nie kojarzy z rzeką łez.
Są na świecie dobre okna w dobrym mieście, 
i ta wiara, że w człowieku - człowiek jest. 

Nie jesteś sama, nie jesteś sama 
uwierz w siebie, uwierz w ludzi, uwierz w nas.
Nie jesteś sama, nie jesteś sama 
są gdzieś okna, które płoną cały czas 

Tej dziewczynie, która topi w czarnej kawie, 
te tęsknoty których miała pełen skład, 
tej kobiecie, która pali bardzo dużo, 
i w szufladzie przechowuje biały kwiat. 

Niech się miłość nie kojarzy z pożegnaniem, 
niech pogoda opromieni każdą myśl, 
i niech przyśni się ktoś miły i czekany, 
kto nadaje mleczną drogą taki list.

Nie jesteś sama (nie), nie jesteś sama (nie)
uwierz w Siebie, uwierz w ludzi, uwierz w nas.
Nie jesteś sama (nie), nie jesteś sama (nie)
są gdzieś okna które płona cały czas

Nie jesteś sama, (nie) nie jesteś sama (nie)
uwierz w Siebie, uwierz w ludzi, uwierz w nas.
Nie jesteś sama, (nie) nie jesteś sama (nie)
są gdzieś okna które płona cały czas
są gdzieś okna, które płoną cały czas
są gdzieś okna, które płoną cały czas...



Na dzień w imprezowych klimatach zapomnienia...

Jeszcze mi wina nalej, 
sobie i mnie,
jeszcze, jeszcze.
Trzeba zapomnieć lata dobre i złe, 
zgubić je w szklance na dnie. 
Jeszcze mi wina nalej, 
pijmy bez słów,
jeszcze, jeszcze. 
Trzeba zapomnieć tyle zdarzeń i snów, 
zgubić, by znaleźć je znów. 

Za dużo się pamięta, 
z kim innym inne święta, 
bukiety dawne w rękach: 
róże, astry, bzy. 
Zbyt wiele przed oczami zostaje, 
żyje z nami,
poduszka nawet ze mnie drwi, 
zna moje sny. 
Mam jeszcze siły dosyć 
by zebrać parę groszy 
i kupić nowe szmatki, 
kwiatki, nowe łzy. 
Raz jeszcze mi nalej, 
jak szaleć - to szaleć, 
jak szaleć - to teraz, 
to dziś. 

Jeszcze mi powiedz słowa, 
sobie i mnie,
jeszcze, jeszcze. 
Trzeba zapomnieć lata dobre i złe, 
zgubić je w szklance na dnie. 
Jeszcze mi wina nalej, 
pijmy po nów,
jeszcze, jeszcze. 
Trzeba zapomnieć tyle zdarzeń i snów, 
zgubić, by znaleźć je znów. 

Gdy wszystko zapomnimy, 
to buty oczyścimy, 
by z nami w nową drogę, 
długą drogę szły. 
Zatrzymaj płytę zgraną, 
z kim innym kupowaną,
muzykę nową grajcie mi na nowe dni. 
Precz szafy i komody 
- wyrzucę was do wody,
pamiętać nie chcę tamtej mody, 
chcę stąd iść. 
Raz jeszcze mi nalej, 
jak szaleć - to szaleć, 
jak szaleć - to teraz, 
to dziś. 

Jeszcze mi wina nalej, 
sobie i mnie,
jeszcze, jeszcze. 
Trzeba zapomnieć lata dobre i złe, 
zgubić je w szklance na dnie. 
Jeszcze mi wina nalej, 
niebo - tuż, tuż, 
jeszcze, jeszcze,
jeszcze, jeszcze. 
Trzeba zapomnieć tyle maków i róż, 
znaleźć, nie zgubić ich już.



Na dzień, który wiele uświadamia...

Że nie dałaś mi mamo 
Zielonookich snów 
Nie żałuję...
Że nie znałam klejnotów 
Ni koronkowych słów 
Nie żałuję...
Że nie mówiłaś mi jak szczęście kraść spod lady 
I nie uczyłaś mnie życiowej maskarady 
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni 
nie żal mi, nie żal mi

Nie, nie żałuję 
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochana 
Żeś mi odejść pozwoliła 
Po to bym żyła tak jak żyłam 

Że nie dałeś mi szczęścia 
Pierścionka ani psa 
Nie żałuję 
Że nie dzwonisz po nocach 
Kochanie tak to ja 
Nie żałuję 
Że nie załatwisz mi posady sekretarki 
I że nie noszę twojej szarej marynarki 
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz 
To nic, to nic

Nie, nie żałuję 
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochanie 
Za to że jesteś królem karo 
Że jesteś zbrodnią mą i karą 

Że w tym kraju przeżyłam 
Tych parę trudnych lat 
Nie żałuję 
Że na koniec się dowiem 
Ot tak się toczy świat 
Nie żałuję 
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy 
I że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy 
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni 
Nie żal mi, nie żal mi

Nie, nie żałuję 
Przeciwnie bardzo ci dziękuję, mój kraju 
Za jakiś czwartek jakiś piątek jakiś wtorek 
I za nadziei cały worek 

Nie, nie żałuję 
Przeciwnie bardzo ci dziękuję 
za to, że jesteś moim krajem 
Że jesteś piekłem mym i rajem 

Nie żałuję, 
Nie żałuję, 
Nie żałuję...




Na dzień, w którym wszystko jest jakieś sztuczne i nie tak!

Możesz pić z byle kim, byle gdzie! 
W byle Krym, w byle Rzym - 
proszę cię! 
Mam co palić, nie muszę wciąż jeść, 
nie potrzeba mi... Zresztą ...Pal sześć! 
Możesz nie dać mi grosza na dom, 
tylko proszę cię, 
proszę -  zmień ton! 
Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny... 
Tylko błagam cię: nie mów, nie mów, tylko nie mów do mnie jak do żony
Bo to wszystko nie tak, 
nie tak, nie tak, 
no, a jeśli,  jeżeli 
nie tak, nie tak, nie to, 
no to po co nam było w to gnać, 
tamto rwać, 
iść pod prąd, pod wiatr, 
gniazdo wić 
niby ptak, 
no - jeżeli ma być nie tak? 


Słowa jak sztuczny miód, 
ersatz, cholera, nie życie, 
miał być raj, miał być cud 
i ćwiartka na popicie, 
a to wszystko nie tak, nie tak, 
nie to, 
a jeżeli, a jeśli - nie to, 
no to o co, u diabła, nam szło? 
Możesz iść, dokąd chcesz, 
wiesz, gdzie drzwi, 
w byle ziąb, w byle deszcz, 
w byle sny... 
Ja na kłamstwie się znam tak jak ty, 
sztucznym miodem karmieni - to my. 
Znamy lata trwożniejsze niż dzwon. 
Tylko proszę - ten ton... ten ton. 
Wygadujcie, panowie, androny, 
tylko błagam - nie mówcie, nie mówcie już do nas jak do żony. 
 

Bo to wszystko nie tak, 
nie tak, nie tak, 
no, a jeśli,  jeżeli 
nie tak, nie tak, nie to, 
no to po co nam było w to gnać, 
tamto rwać 
iść pod prąd, pod wiatr, 
gniazdo wić 
niby ptak, 
no - jeżeli ma być 
nie tak? 


Słowa jak sztuczny miód, 
ersatz, cholera, nie życie, 
miał być raj, miał być cud 
i ćwiartka na popicie, 
a to wszystko nie tak, nie tak, 
nie to, 
a jeżeli, a jeśli - nie to, 
no to o co, u diabła, nam szło? 
- ... O szkło?




I moja ulubiona piosenka na dzień, w którym wszystko się wali...

Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak chodzić do szkół wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić, co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć
tej, co płakała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się na dobre
rozkochać w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha
lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak nagle ustać
w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...




A Wy?

Znacie, lubicie piosenki Agnieszki Osieckiej?

10 komentarzy:

  1. Faktycznie, sporo tekstów poznaję, choć wcześniej się nie zastanawiałam nad ich autorstwem :D Niewiele miałam do czynienia z twórczością Agnieszki Osieckiej, w każdym razie świadomie. Fakt, słowa przepiękne, idealnie wpasowujące się w każdą sytuację... :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne piosenki i piękne teksty. Teraz jest tak mało dobrej muzyki :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszka Osiecka to niezaprzeczalna ikona polskiej muzyki. Napisane przez nią teksty są przepiękne i to oczywiste, że je znam. Moja znajoma ze studiów ją uwielbia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wszystkie, które wymieniłaś. Zakochałam się w tekstach Osieckiej po tym, jak Nosowska wydała album z jej poezjami. Wspaniałe to mało powiedziane!

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszka Osiecka to niesamowita artystka. Ja też uwielbiam interpretacje Nosowskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęciłaś mnie do bliższego zapoznania się z dobytkiem Agnieszki Osieckiej. Niewiele polskich utworów jest w stanie skraść moje serce, jestem ciekawa, czy Osieckiej to się uda. Utworów posłucham w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle wspaniałych tekstów, setki interpretacji, każde słowo jakby idealnie na swoim miejscu

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wybór i nietypowe interpretacje (Nosowska! <3), bo Agnieszka Osiecka kojarzy mi się głównie z Marylą Rodowicz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham piosenki Osieckiej! Niczego bym z Twojej listy nie wyrzuciła. A dodałabym:
    - z okazji pompy "Nie ma jak pompa"
    - "na humory" - "Miłość złe humory ma" (z przepiękną muzyką Dudusia Matuszkiewicza) <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście uwielbiam Osiecką, jej teksty towarzyszą mi od kilkunastu lat. "Sama chciałą" jest bardzo wzruszającą piosenką, zapomniałam o niej :)

    OdpowiedzUsuń

Może to właśnie Twój komentarz okaże się dla mnie największą inspiracją?

Dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej! Powłóczmy się razem!