poniedziałek, 11 lipca 2016

Akademia wampirów - Richelle Mead


Tylko najlepszy przyjaciel może ocalić ci życie. Zwłaszcza jeśli twój wróg jest nieśmiertelny.

W akademii imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi - moroje - uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce - dampiry - szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

(opis z tyłu okładki)



Od samego początku mojej czytelniczej przygody byłam sceptycznie nastawiona do wszelakich serii z udziałem wampirów. Jakoś mnie do nich zwyczajnie nie ciągnęło. Jestem chyba jedną z niewielu czytelniczek, które nigdy nie powiedziały złego słowa o ,,Zmierzchu", gdyż po prostu było mi dane przeczytać tylko kilkaset stron pierwszej części cyklu. Jednak - nie krytykuj póki nie spróbujesz. Zdążyłam znielubić Bellę i język, w którym cykl jest utrzymany...ale całościowo - nic do niego nie mam. 

Wobec cyklu Richelle Mead również nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Jednak w trzeciej klasie gimnazjum napotkałam go w bibliotece, i stwierdziłam - czemu nie? Tak rozpoczęła się moja przygoda...


Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że ,,Akademia wampirów" to książka która naprawdę mnie zaskoczyła. Zaskoczyła mnie parę lat wstecz, zaskoczyła mnie i teraz - przy ponownym jej przeczytaniu. 

Muszę początkowo wspomnieć, iż faktem niepodważalnym jest, że ta książka nie należy do grona arcydzieł światowej literatury. Nie znajdziecie w niej ambitnego języka, filozoficznych przesłań czy przekombinowanych dialogów. Pozycja ta skierowana jest teoretycznie do młodzieży, raczej tej kobiecej. Znajdziemy w niej przyjaciółki na śmierć i życie, nastolatki zazdrosne o swoich chłopaków, ucieczki ze szkoły i inne tym podobne zachowania. Pomimo to książka nie ma w sobie żadnej infantylności...


Książka ta opowiada historię dwóch przyjaciółek - wampirzycy i jej strażniczki - które połączyła szczególna, nadzwyczajna więź. Rose zna uczucia Lisy, mogąc nawet wejść do jej głowy i widzieć jej oczami przeróżne sytuacje. Powiem szczerze, że właśnie to w tej książce najbardziej mi się podobało. Urzekło mnie oddawanie w piękny sposób emocji i uczuć drugiej osoby słowami. Jest to także kolejna książka, po ,,Moście do Terabithii" ,w której spotkałam się z niezwykle silną i zakorzenioną przyjaźnią przewijającą się przez jej kartki! Potrafi ona naprawdę zmienić podejście, sposób patrzenia na tę drogą każdemu relację.

,,Akademia wampirów" napisana jest naprawdę przystępnym językiem. Autorka wykorzystała potencjał stworzonej przez siebie fabuły. Zakończenie pozostawia pewien niedosyt i rodzi w sercu czytelnika pragnienie poznania kontynuacji - nawet u takiego, który już wie, co będzie dalej!


Mimo okładki, która nieco odstrasza swoim różowym kolorem, i nie ukrywajmy - jest po prostu brzydka, uważam, że to pozycja naprawdę warta uwagi. Pochodzi z niej jedna z moich ulubionych par literackich . Myślę, że jest w rzeczywistości dużo lepsza niż posądza ją o to przeciętny czytelnik. 


Tytuł : Akademia wampirów
Autor : Richelle Mead
Tytuł oryginału : Vampire Academy
Tłumaczenie : Monika Gajdzińska
Wydawnictwo : Nasza Księgarnia 
Data wydania : 2014
Liczba stron : 336

7 komentarzy:

  1. Kilka lat temu czytałam tę książkę i oglądałam ekranizację. Przyjemna historia, ale byłam już w tedy na etapie odstawienia wszystkiego co związane z wampirami. :D W sumie do tej pory jestem znudzona takowymi historiami, no chyba, że opowiadają o Draculi, a jego nigdy nie za wiele. :D
    Pozdrawiam,
    GeekBooks

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że moja koleżanka strasznie się zachwycała tą serią, i mi ją podrzucała - przeczytałam bodajże 3, czy 4 tomy, ale później już jakoś zaprzestałam. Nie wiem, może to moja obecna niechęć do wampirów nie pozwala wrócić? Nie mam pojęcia, na razie jakoś mnie nie ciągnie do tego cyklu ;). Ale nie mówię nie w przyszłości. :D

    Pozdrawiam! ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, okładka wręcz odstrasza. Jakoś mnie do tej książki obecnie nie ciągnie przez te wampiry. Nic do nich nie mam, ale ostatnio ciągle się pojawiają w książkach, które czytam, a i kilka dni temu przeczytałam powieść z dość przerysowanym wampirzym charakterem. Może kiedyś sięgnę po "Akademie wampirów", o ile będę mieć taką możliwość.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czytałam książki, ale oglądałam niedawno film. Wpadł jakoś przez przypadek w moje ręce. Raczej nie jest to książka dla mnie, już sam film wydawał mi się zbyt...młodzieżowy, skierowany do nastolatków i młodszych odbiorców. Tytuł sobie zapiszę, może kiedyś komuś sprezentuję. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rynek jest już przesycony książkami o wampirach. Obawiam się, że po sadze "Zmierzch" to ja już nie jestem w stanie więcej wampirów przetrawić. A okładka ma z wampirami tyle wspólnego, co śnieg z latem.

    Obserwuję i pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ja swoj etap wampirowj eszcze nie mam za soba bo czytam dom nocy i zabieram sie nei dlugo za zmierzch mam do nich sentyment i po prostu je lubie. nie zwracam zbytnio uwagi na ich wady ale zalety. co jak co ale gdyby nie one wielu by do dzis nie czytalo :D niestety nie bede swoich oczekiwan rozszerzac o te pozycje. pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ogromną ochotę na "Akademię Wampirów" :) Tyle dobrego o niej słyszałam, że to głowa mała!

    OdpowiedzUsuń

Może to właśnie Twój komentarz okaże się dla mnie największą inspiracją?

Dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej! Powłóczmy się razem!